403 Forbidden


nginx

Chłopcy nie przejawiający zupełnie agresji w szkole

Prowadzone przez dwadzieścia dwa lata badania na grupie 875 dzieci poddanych obserwacji od ósmego roku życia pokazały, że chłopcy nie przejawiający zupełnie agresji w szkole, ale oglądający w telewizji mnóstwo programów, gdzie królowała przemoc, wyrośli na równie agresywnych osobników, co ich rówieśnicy, będący największymi łobuzami w szkole. Telewizja nie jest tu jedynym winowajcą, a jej ofiary nie rekrutują się wyłącznie spośród dzieci. W roku 1993 odnotowano w USA kilkanaście przypadków zgubnego naśladownictwa, kiedy to śmierć ponieśli lub ranni zostali nastoletni chłopcy, którzy kładli się na środku ruchliwej drogi; odtwarzając scenę z filmu o futbolu amerykańskim na amerykańskich uczelniach, zatytułowanego The Program.

Naśladownictwo wśród dzieci

W latach sześćdziesiątych psychologowie społeczni A. Bandura, D. Ross i A. Ross stwierdzili, że 79% dzieci oglądających kreskówkę zawierającą sceny przemocy, naśladowało część tych zachowań w czasie późniejszej zabawy. Wyniki ich badań potwierdza przypadek pewnego pięciolatka, który podpalił dom, powodując przy tym śmierć swojego braciszka, ponieważ oglądał prezentowany MTV film animowany Beavis and Butthead, w którym jeden z bohaterów często bawi się zapałkami.
Specjalista od uczenia się ról społecznych R. M. Liebert już dawno temu pisał, że dzieci zapamiętują zawarte w różnych historiach akty agresji bardziej niż informację o tym, czy występujący w nich czarny charakter został ukarany za swoje czyny czy nie. Opublikowany w 1993 roku raport Komitetu Badań nad Przemocą American Psychological Association stwierdza, że oglądanie scen przemocy wzmaga przemoc odbiorców i prowadzi do stępienia wrażliwości na akty przemocy.

Wpływ mediów

Włącz w porze największej oglądalności telewizor, idź do kina na najbardziej kasowy film ostatnich tygodni, prze- kartkuj Ludluma albo przyjrzyj się grom komputerowym. Jaka nauka płynie dla mężczyzn z wszystkich tych form rozrywki? Taka, że ci, którzy szybko myślą, szybko prowadzą samochody i bez zbędnego namysłu załatwiają przeciwnika, zwyciężają. A w czym zwyciężają? W walkach o pieniądze, o kobietę i w wojnie. A ile z tego wchłaniają dzieci? Odpowiedź brzmi: wszystko. Jean Piaget, pionier badań nad rozwojem zdolności kognitywnych dzieci, zauważył, że dzieci poniżej dziewiątego i dziesiątego roku życia nie do końca rozumieją odmienny od rzeczywistości charakter snów, fantazji i fikcji. Zanim dziecko osiągnie wspomniany wiek, zobaczy na ekranie telewizora śmierć ponad 6 000 osób; nim ukończy piętnasty rok życia, liczba zabójstw wzrośnie do 13 000. Dwadzieścia jeden lat temu lekarz naczelny Stanów Zjednoczonych wskazał na związek między oglądaniem telewizji a zachowaniami opartymi na agresji. Od tamtej pory tysiące badań potwierdziły zależność między tym, co pokazują media, a agresywnym zachowaniem dzieci.

Uwrażliwienie

Wielu chłopców poznaje i zapamiętuje na całe życie gorycz odrzucenia, kiedy starając się okazać lub pozyskać wyrazy czułości, spotykają się z chłodną lub niezręczną reakcją ze strony ojców. Zakłopotanie ojców prowadzi do zakłopotania synów zakłopotania z powodu własnego postępowania. Następnym razem postarają się zapanować nad swoim zachowaniem, a ulga, której przy tej okazji doświadczą, wzmocni jeszcze bardziej ich skrępowanie emocjonalne. Taka lekcja szybko zapada w pamięć, a uwrażliwienie na nieprzyjemny stan zakłopotania może trwać do końca życia. „Ukochany syneczek mamusi” albo „duma ojca”: każda z tych etykietek rodzi zaszufladkowanie nie przystające do rzeczywistości. Niewykluczone, że niektórym synom uda się sprostać wymogom związanym z jedną bądź obiema rolami, ale zapłacą za to wrogością, której źródeł trudno będzie dociec. Z obecnych badań można wyciągnąć wniosek, że klimat, w jakim wychowywani są dzisiaj chłopcy, umożliwia im wyrażenie własnych emocji w sposób swobodniejszy niż kiedykolwiek przedtem. Jeśli to prawda, oznacza to, że wzrasta nam pokolenie mężczyzn bardziej wrażliwych, a mniej „uwrażliwionych” i że obecni ojcowie bardzo się starają, by pokonać własne uwrażliwienia. Istnieje zatem szansa, iż kolejne pokolenie mężczyzn w mniejszym stopniu cierpieć będzie z powodu zespołu stresu męskiego.